W sobotni wieczór w Hamburgu Kacper Meyna, dopisał kolejne zwycięstwo do rekordu, pokonując jednogłośną decyzją ambitnego Luisa José Marina Garcię. Walka była intensywna, brudna i pełna zwrotów akcji, ale to Kacper kontrolował najważniejsze momenty.
Całą gale możecie obejrzeć tutaj https://www.youtube.com/watch?v=co40JQUuex8
Runda 1
Garcia spróbował zaskoczyć lewym na dół, lecz Kacper szybko ustawił go kontrującymi sierpowymi. W pierwszej otwartej wymianie nasz zawodnik dwa razy czysto trafił w kontrze, aż rywalowi wypadł ochraniacz. Kacper od początku narzucił tempo i pokazał, że klincz nie będzie darmową przerwą dla Wenezuelczyka.
Runda 2
Prawdziwa szarpanina. Kacper pracował na korpus, Garcia odpowiadał chaotycznymi sierpami i podbródkami. Po przepychance w półdystansie rywal zaryzykował cios poniżej pasa – Kacper potrzebował chwili, by złapać oddech, ale wrócił ostrzejszy. W końcówce trafił czystym prawym, zaznaczając rundę dla nas.
Runda 3
Polak dobrze balansował między lewym prostym a prawym krzyżowym. Garcia tonął w klinczu, a gdy próbował skrócić dystans, Kacper karał go krótkimi sierpami. Drobne faule z obu stron tylko podgrzewały atmosferę, ale nasz zawodnik zachował chłodną głowę i celność.
Runda 4
Najbardziej szarpana odsłona. Kacper huknął mocnym prawym, Garcia odgryzł się ciosem na wątrobę. Rywal znów faulował uderzeniem poniżej pasa – przerwa trwała, ale Kacper wrócił: twardy, zdeterminowany i gotów przyjąć każdą wymianę. Ostatnie uderzenia rundy padły, gdy rywal starał się go zamknąć przy linach, jednak Polak nie pozwolił sobie odebrać kontroli.
Runda 5
Po serii haków Garcii Kacper odwrócił presję, trafił krótkim ciosem w tułów i… posłał Wenezuelczyka na deski. Po liczeniu nasz zawodnik skrócił ring, docisnął przy linach i dodał mocny prawy krzyżowy – rundę wygrał wyraźnie.
Runda 6
Garcia szukał klinczu i prób prowokacji, chowając rękawice za plecami. Kacper nie dał się nabrać – zachował koncentrację i punktował mocnymi seriami. W ostatnich sekundach, w nerwowej kotłowaninie, rywal nawet „zahaczył” arbitra, ale gong zakończył walkę z przewagą po naszej stronie.
Werdykt
Po sześciu twardych rundach sędziowie byli jednomyślni: nasz Kacper Meyna wygrywa jednogłośnie na punkty i wraca do domu z cennym triumfem. To kolejne potwierdzenie, że praca, którą wykonuje u nas w klubie, procentuje w każdym starciu – nawet na trudnym terenie i z niewygodnym przeciwnikiem.
Gratulacje, Kacper! Cały klub jest dumny, a sala treningowa już czeka na kolejne wyzwania.
To wszystko nie mogłoby się wydarzyć gdyby nie wsparcie Rocky Boxing Promotion i Krystiana Każyszki. Tylko dzięki takiemu wsparciu zawodnicy mogą się rozwijać.
Link do galerii zdjęć Torsten Helmke https://drive.google.com/drive/folders/1w_D-b34dQ0uDj9kvwc3SSs2dEsX1DkQg?usp=sharing

