Wiem, że dziś jest czas na życzenia. Na zdjęcia choinki. Na „wesołych świąt” pisane jednym tchem, jakby to zdanie miało przykryć wszystko, co trudne.
A jednak w tej radości jest też CISZA.
Cisza po 16-letnim chłopcu z Grajewa, który kilka dni temu rzucił się pod pociąg. Cisza po 17-latku z Podkarpacia, który niedawno odebrał sobie życie. Dwaj młodzi ludzie. Dwie historie przerwane zanim zdążyły się zacząć naprawdę.
I jeśli przyjąć to, co podają media, w tle jednej z tych śmierci był hejt. Gnębienie. Szyderstwo. To, co bywa nazywane „żartem”, „dystansem”, „niczym takim”, kiedy patrzy się z bezpiecznej strony ekranu.
Tylko że hejt to przemoc, która nie zostawia siniaków na skórze, ale zostawia je w środku. Przemoc, która nie potrzebuje siły fizycznej. Wystarczy klawiatura, powtarzalność upokorzeń i widownia, która patrzy, przewija, milczy. Dla jednych to chwila. Dla drugich codzienność bez wyjścia, tunel bez światła, ból bez świadka.
Żyjemy w rzeczywistości, w której takie informacje nie są już „szokiem”. Są kolejnym nagłówkiem. Kolejną ciszą. A dziś najgłośniej mówi właśnie CISZA. Ta po dzieciach, które nie zdążyły nauczyć się krzyczeć w sposób, który dorośli usłyszą.
To nie jest cisza spokoju. To jest cisza alarmu. Cisza, która tłumaczy się sama. Nie mam już siły prosić o pomoc. Nie wierzę, że ktoś mnie zauważy. Nie umiem powiedzieć, jak bardzo boli to, czego nie widać.
Młodzi ludzie nie zawsze odchodzą dlatego, że chcą zniknąć. Często dlatego, że chcą, żeby coś wreszcie się skończyło. Drwiny, wstyd, strach przed kolejnym dniem, publiczne upokorzenia. Problem w tym, że nikt ich nie nauczył, jak zakończyć ból, nie kończąc życia.
I tu wracamy do świąt.
Bo święta to nie tylko stół i prezenty. To jeden z niewielu momentów w roku, kiedy naprawdę mamy zasoby. Czas, uwagę, wspólną przestrzeń. Kiedy jesteśmy obok, a nie pomiędzy. I właśnie dlatego to najlepszy czas na rozmowy, które zwykle odkładamy na „po świętach”, „po feriach”, „jak będzie spokojniej”. Tyle że przy tym temacie „spokojniej” bywa już za późno.
Nie chodzi o wielkie mowy. Chodzi o standard. W domu ma być miejsce na prawdę.
Czas poświęcony dziecku nie jest nagrodą. Jest profilaktyką. Zainteresowanie nie jest kontrolą. Jest sygnałem, że jesteś dla mnie ważny. Sprawdzenie, co dzieje się w telefonie, nie musi być inwigilacją. Może być interwencją, zanim hejt zdąży zrobić swoje.
Rozmawiajmy o hejcie regularnie, nie od święta. Ustalmy zasady. Co jest przemocą, a co jest rozmową. Nazwijmy rzeczy po imieniu. Krzywda słowem to krzywda. Powiedzmy wprost. Jeśli jesteś ofiarą, to nie twoja wina. Jeśli jesteś świadkiem, twoje milczenie też działa. I najważniejsze, dajmy dzieciom pewność, że nie muszą „udźwignąć” tego same.
Niech ten czas będzie też czasem uważności.
Bo kiedy nie ma już głosu, zostaje cisza. A cisza jest najgłośniejszym wołaniem o ratunek, jakie dziecko może wysłać dorosłym.
#cisza #hejt #stophejt #niehejtujęmotywuję
